• Wpisów:17
  • Średnio co: 145 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 12:19
  • Licznik odwiedzin:2 353 / 2619 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gdzieś podczas mojej ucieczki

mignąłeś mi kilka razy nawet

w noc zimną i deszczową specjalnie

przystanęłam i patrzyłam na Ciebie

przez dłuższą chwilę i światło

nagle świecić zaczęło spojrzałeś

na mnie chyba mnie nie zauważyłeś

tak jakoś pusto patrzyłeś nie mogłam

tak dalej ustać bolało słońce

zaszło tak szybko znowu noc



a jednak księżyca nie było i gwiazdy

spadały z nieba mgła

spowiła wszystko Ty

zniknąłeś razem z nią i

całe to światło
 

 
Sama tu stoję
Na skraju przepaści
Bo życia się już boję
I okrutnych cierpień napaści.

... Moja wiara w szczęście
Podupadła sponiewierana
A nadzieja
Prysnęła jak bańka mydlana.

Jestem coraz bliżej przepaści tej
I czuję
Że niedługo będzie koniec męki mej
A wtedy nikt mnie nie uratuje.

Nikt mi ręki nie podarowałem
Bo po cóż będzie potrzebna
Będę jak ta pogoda
Której ani razu nie byłam pewna.

Jeszcze chwila
A burza się skończy
Jeszcze moment
A wszystko znowu się połączy

Wiem
Że nie byłam ideałem
Lecz czy to był powód
Bym szczęścia nie zaznała.
 

 
Nie lubię tej bezsilności...

http://besty.pl/139423
  • awatar mała_dziewczynka: Nie lubię bezsilności, gdy ukochana osoba umiera na moich oczach...
  • awatar Przyczajona Dama: jedni potrzebują przewrócić życie do góry nogami a inni małymi kroczkami zmieniają co im nie pasuje A zmienic można zawsze i wszędzie bez względu na okoliczności
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Byłam na weekend w Międzyzdrojach u przyjaciólki <3 niestety już wróciłam... jak ja nie lubię powrotów do domu...
 

 
Dlaczego?

Sama tu stoję
Na skraju przepaści
Bo życia się już boję
I okrutnych cierpień napaści.

Moja wiara w szczęście
Podupadła sponiewierana
A nadzieja
Prysnęła jak bańka mydlana.

Jestem coraz bliżej przepaści tej
I czuję
Że niedługo będzie koniec męki mej
A wtedy nikt mnie nie uratuje.

Nikt mi ręki nie podarowałem
Bo po cóż będzie potrzebna
Będę jak ta pogoda
Której ani razu nie byłam pewna.

Jeszcze chwila
A burza się skończy
Jeszcze moment
A wszystko znowu się połączy

Wiem
Że nie byłam ideałem
Lecz czy to był powód
Bym szczęścia nie zaznała.
 

 
Gdybym tak mogła wyrwać sobie serce...
 

 
Wczoraj był 21.10, a to oznacza, ze przeżyłam właśnie ćwierć wieku... Patrząc wstecz, mam poczucie, ze tak wielu rzeczy nie zrobiłam. Miałam tyle marzeń, planów,a jak do tej pory to niewiele z nich zrealizowałam, jeśli wgl, jakiekolwiek...Przeżyłam za to rzeczy, które wolałabym wymazać ze swojej pamięci, ze swojego życiorysu... Nieudany związek rodziców, ich rozwód, kłótnie, alkoholizm taty, niepełnosprawny brat, choroba mamy i jej śmierć, moje problemy wynikające z problemów w rodzinie: autodestrukcja, bulimia, depresja, moje nieudane związki. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że: to prawda mama już nie żyje- zmarła po 5 latach choroby na raka, brat jest niepełnosprawny (i to się nie zmieni), ale tata od 6 lat nie pije, ja się zmieniłam, umiem się śmiać, umiem nawet być szczęśliwa, a przede wszystkim otworzyłam się na ludzi i miłość, ale ta miłość i tak ode mnie ucieka... Spotykałam się z kilkoma chłopakami, ostatni jak mnie poznał, to na początku stwierdził, że podziwia mnie za to ile w życiu przeszłam i za to, że jestem dzielna, a gdy ze mną zrywał stwierdził, że za dużo przeszłam i jego to przerasta...eh... i tak jest zawsze, jestem skreślana za swoją przeszłość, a każdy mój smutek od razu musi oznaczać w ich oczach depresję (co dla nich znaczy - nienormalny człowiek,który pewnie zaraz odbierze sobie życie), tylko czy ja nie mam prawa już być czasem smutna? Czy to w ich mniemaniu musi zaraz znaczyć, że będę chciała się zabić? Czy oni nie mogą zrozumieć, że ja za dużo już w życiu przeżyłam złych rzeczy, żeby teraz kolejna jakaś tam, mogła mnie skłonić do śmierci? Skreślają mnie za chorobę mamy, taty alkoholizm, upośledzenie brata i moją depresje.
Najgorsze jest, że tak naprawdę to ja wciąż naiwnie wierze, ze moje życie się odmieni, że zaznam jeszcze wiele szczęścia, że poznam wspaniałego faceta, który mnie szczerze pokocha i zaakceptuje i z którym stworze szczęśliwą rodzinę. Wiem, że tak jak nie ma ludzi idealnych, tak nie ma idealnych związków, ale wierzę, że jeśli w związku jest miłość, szacunek i lojalność, to pomimo różnych problemów można być naprawdę szczęśliwym. Wierzę w taką miłość- wieczną miłość. Wierzę, że miłość może wiele zmienić i wciąż na nią czekam, choć są takie dni jak ten, że obawiam się, że ona nigdy nie nadejdzie. Czasem zastanawiam się, czy ja na nią zasługuję? Nie lubię tych myśli bo wywołują we mnie ogromny lęk, że już nigdy nie zaznam miłości i szczęścia. Ten lęk we mnie tak narasta, że nie potrafię myśleć o niczym innym. Przywołuje on wspomnienia z dzieciństwa, kiedy jako dziecko marzyłam o szczęśliwej, kochającej się rodzinie, ale każdy dzień przynosił kolejne rozczarowania. Tak bardzo się boję, ze taka miłość nigdy do mnie nie przyjdzie...


Jak długą drogę mam przebyć by Cię odnaleźć?

Czy nie widzisz jak ciężko mi iść dalej?

Ile razy jeszcze się pomylę nim Cię odnajdę?

Czy nie widzisz ile te błędy, sił mnie kosztują?

Jak wiele jeszcze samotnych wieczorów spędzę?

Czy nie widzisz jak zasypiając tęsknie za Tobą?

Ile jeszcze będę musiała pokonać w pojedynkę?

Czy nie rozumiesz, że razem byłoby łatwiej?

Jak długo mam sama zmagać się z przeszłością?

Czy nie widzisz, ze potrzebuje twojego wsparcia?

Ile jeszcze udręk jestem w stanie znieść bez Ciebie?

Czy nie widzisz jak one stopniowo odbierają mi siły?



Jak mam żyć kiedy ci których kocham odchodzą,

a Ty którego kocham wciąż nie przychodzisz?

Mam wrażenie jakbyś się przede mną chował...

Czy to jakaś twoja gra? Co próbujesz mi udowodnić?

Chcesz mi pokazać ze jestem pełna siły?

Wiem, jestem pełna siły.

Ze umiem sama sobie poradzić z każdym problemem?

Wiem, poradzę sobie z każdym problemem.

Ze każde moje cierpienie uczy mnie czegoś dobrego?

Wiem, umiem wyciągać wnioski.

Ze nawet gdy wydaje mi się ze jestem sama,

są ludzie którym zależy na mnie?

Wiem, są takie osoby.

A może chcesz mi pokazać,

ze nawet Twój brak nie może mnie zabić?

Wiem, nie może mnie zabić.

Może tylko odbierać mi stopniowo siły,

łamać po kawałku moje serce,

rozdzierać moją dusze,

niszczyć moje wszelkie nadzieje,

pozbawiać mnie uśmiechu na twarzy,

powodować, ze z moich oczu płyną łzy,

wydobywać ze mnie niemy krzyk,

malować w mych oczach ból i łzy,

odbierać mi chęci do czegokolwiek,

ale masz racje, nie może mnie zabić.



Jednak czy to wszystko za mało,

abyś wreszcie przyszedł do mnie?

Wiem, ze nadchodzisz, ale proszę o jedno:

pośpiesz się nim będzie za późno!
  • awatar Przyczajona Dama: zapewne On śpieszy się jak może
  • awatar mała_dziewczynka: @kropencjaa: @kropencjaa: Dziękuję:) :*
  • awatar Gość: @mała_dziewczynka: siła sie bierze z głazów jakie los stawia nam na drodze. Wyciagaj z nich jak najwiecej a wtedy bedziesz niewatpliwie dzielniejsza niz ktokolwiek bedzie w stanie przypuszczac. "bedzie dobrze" brzmi sucho i osobiscie nie lubie tego hasła ale napiszę "do przodu!" :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Tak bardzo się boję każdego dnia, każdej kolejnej godziny... Kiedyś miałam tyle marzeń, a dzisiaj boję się życia, boję się wykonać jakikolwiek krok. Na każdej drodze, w każdym momencie paraliżuje mnie strach... Kiedy Ty mamo żyłaś mój lęk nie był tak wielki, nawet gdy się pojawiał, Ty go zaraz rozpraszałaś... Nie wiem już jak mam żyć, czuje, ze nie jestem przystosowana do życia, nic mi się nie wychodzi, czuję się jak nieudacznik. A tata? On to uczucie pogłębia. Nie było go tyle czasu, a gdy po Twojej śmierci zagościł w moim życiu na stałe, sprawił, że z tej silnej, odważnej, pełnej marzeń dziewczyny, stałam się osobą zlęknioną, nie mającą nadziei na lepsze jutro. A marzenie? Dziś pytam tylko: co to jest?
Mamo ja już nie umiem żyć...
 

 
Wiszę nad przepaścią,
czy ktoś poda mi rękę
bym nie spadła
w ciemną otchłań.
Nie wiem jak długo
tak wytrzymam,
w końcu spadnę na dno
i będzie tak jak gdybym
nigdy wcześniej nie istniała.
 

 
Wszystko jest nie tak(((
 

 
Dzisiaj, godz. 120. Chciałabym, żeby się udało, ale bez Ciebie mamo, nawet ciężko mieć nadzieję na cokolwiek... To byłby mały krok do przodu ku wolności...
 

 
Tak mi Ciebie mamo brakuje. Nikt i nic nie jest w stanie Cię zastąpić. Jestem teraz chora, muszę siedzieć w domu (z tatą i Michałem-brat). Gdybyś Ty żyłaś to nawet choroba wydawała się lżejsza i dzień się tak nie dłużył. dzisiaj na okrągło czytam Twój wiersz, chciałabym usłyszeć jak Ty go odczytujesz. Wgl. usłyszeć Twój głos. Jest to pierwsze wspomnienie które zanika najszybciej -głoś. Oczywiście, że poznałabym Cie po nim,ale w głowie nie umiem go już odtworzyć z taką dokładnością. Tak tęsknię za Twoim głosem.


Przebacz mi mamo

Przebacz mi mamo.
Nie chcę już żyć,
bo moje życie
to wątła nić.

Przebacz mi mamo.
Nie mogę już
dłużej tak cierpieć,
gdy w sercu nóż.

Przebacz mi mamo.
Wiem, że to grzech
myśleć o śmierci,
gdy w sercu zatyka dech.

Przebacz mi mamo.
Nie mówię Ci zegnaj,
Bo jeszcze powiem tobie dzień dobry.
Mamo – do zobaczenia!
 

 
Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest najważniejsze przesłanie miłości - mieć najważniejszą osobę na świecie, ale jej nie posiadać.